Tuesday, 24 July 2018

Przewodnik “Jura Południowa” Grzegorza Rettingera (wyd. 3, 2018)


W najnowszym przewodniku Grzegorza Rettingera - "Jura Południowa" znalazło się miejsce na trzy moje zdjęcia. A na nich Wiktoria, Jarosław oraz Paweł :-)



Sunday, 22 July 2018

La Sportiva TC Pro

Po ostatniej wizycie w Tatrach dorosłem w końcu do zakupu butów dedykowanych w góry. Wybór padł na model La Sportiva TC Pro.


Czy się sprawdzi? Zobaczymy po powrocie z Chamonix, bo na pogodę w Tatrach póki co nie ma co nawet liczyć...



Saturday, 7 July 2018

Mnich - Folwark Montano VIII/VIII+ | Ny-Ny-Ny VIII-

Przelotny deszcz, duże zachmurzenie i może trochę słońca... no i wspinanie na Mnichu. Tak miał wyglądać nasz weekend po miesiącu nieobecności w Tatrach.


Na Tabor docieramy już w piątek wieczorem. Mimo piątkowego resta, czuje kompletny brak świeżości. Dwa dni wspinania w Mamucie nie wybacza. Targanie

dwóch plecaków na tabor również nie pomaga. Jednak co robić? Z doświadczenia wiem, że solidny wysiłek zawsze stawia mnie na nogi i pomaga w


"regeneracji".



Sobotni poranek jest bardzo kiepski. W nocy nad Tatrami przechodziły burze w związku z czym jest mokro, zimno i mglisto.




Przedłużamy (jak tylko się da) śniadanie i około 7:00 postanawiamy w końcu ruszyć w drogę. Pogoda wprawdzie nie powala, jednak z biegiem dnia, prognozy


przewidywały poprawę.



Na podejściu mgła jest tak gęsta, że Mnicha nawet nie widać. Klimat gęsty jak w najlepszych horrorach...



Niestety wyżej wcale nie jest lepiej. Z każdym kolejnym krokiem, przeklinam w głowie pomysł przyjazdu w Tatry. Mogłem przecież siedzieć w ciepłym Krakowie i


wspinać się na Dupie, Pochylcu, czy nawet Mamucie. Niestety jednak coś poszło nie tak. Jak zwykle prognozy nas oszukały!



W końcu jednak docieramy pod Mnicha. Wszystko wygląda słabo. Nawet bardzo. Jest szaro, ponuro i do tego mokro. Warun typu "gdzie popełniłem błąd?".

Sunday, 3 June 2018

Frankenjura 2.0 (Pottenstein + Moritzer Turm // Pütlacher Wand // Bärenschlucht Wand)

Wieś, piękna pogoda oraz harde wspinanie. Tak krótko można podsumować nasz wyjazd.


W ciągu pięciu (a czterech wspinaczkowych) dni udało nam się odwiedzić trzy rejony. Moritzer Turm, Bärenschlucht a także Pütlacher Wand. Na każdej


znaleźliśmy turbo wspinanie. Na każdej drogi dały nam popalić. Nie mniej jednak nikt z nas na pewno nie wrócił słabszy!


Na szczególna uwagę zasługuje nasza kwatera. Rezerwując ją poprzez AirBnb nawet się nie spodziewaliśmy, że będzie to strzał w dziesiątkę. Ulokowana około 5


min (autem) od Bärenschluchta, 3 min od Pütlachera i maksymalnie 10 min od Moritzera stanowiła genialny punkt wypadowy. Dodatkowo... cisza, spokój (!)


oraz śpiew ptaków a także kompletny brak ludzi stwarzała idealne miejsce do resta.



Fotograficznie wyjazd był średni, jednak pod względem wspinaczkowym oraz towarzyskim był to absolutny top!